Biwakowanie – prosto o prostych rzeczach

Posted by

Dziś trochę o rzeczach prostych, ale wymagających odpowiedniego nastawienia.

Biwakowanie wydaje się być znów modne, tak przynajmniej wnioskuję po ilości sprzętu biwakowego dostępnego w sklepach. Można znaleźć wszystko, od samopompujących mat, przez lodówki turystyczne, po graniczące z absurdem przenośne anteny satelitarne do odbioru ulubionej telenoweli na urlopie.

TV starego typu, ale obraz jak żywy!

Tutaj będzie o czymś zupełnie innym. Jak biwakować z głową. Tanio, ale wygodnie, odpowiedzialnie, ale na wesoło, aktywnie ale bez pośpiechu.

Panie, a ile to?

Biwakowanie rozwinęło się jako tania forma turystyki organizowana na własną rękę. Taka idea ma się nijak do wszechobecnego konsumpcjonizmu, więc oczywiście zrobiono wiele, żeby dało się na tym zarobić.

Jest kilka rzeczy, które są nam niezbędne do biwakowania. Zła wiadomość dla piewców kapitalizmu jest taka, że najważniejszych rzeczy nie ma w Decathlonie, a nawet na Aliexpress.

  1. Najważniejszą kwestią jest wolny czas. To najbardziej deficytowy towar jaki znam, dodatkowo pomimo intensywnych starań całego przemysłu reklamowego, nie jest zastępowalny przez pieniądze. Inaczej mówiąc, powiedzenie „czas to pieniądz” działa tylko w jedną stronę.
  2. Przyjemne miejsce, gdzie chcesz ten czas spędzić.
  3. Odpowiednie towarzystwo, jeśli lubisz.
  4. Odwaga wyjścia poza strefę komfortu (takie modne ostatnia określenie na wyjście z domu kiedy nie musisz)

Jak już ogarniesz powyższe, dopiero masz prawo pomyśleć o nielicznych rzeczach materialnych jakie będą Ci potrzebne. Kolejna zła wiadomość dla fanów kupowania marzeń jest taka, że prawdopodobnie masz wszystko co potrzebne, ewentualnie znasz kogoś kto ma i pożyczy. Tym sposobem znów nie trzeba nic kupować.

Spanie w namiocie, czy też płachcie biwakowej.

Paradoksalnie do spania nie potrzeba wiele, zwłaszcza jak się dobrze zmęczysz przed snem, na przykład na porządnym trekkingu. Mój podstawowy zestaw do spania waży ok 1,5kg, zapewnia miękkie podłoże i ochronę przed deszczem i owadami. Płachta biwakowa wymaga pewnej wprawy, ale jest tania i ma wiele możliwych zastosowań.

Płachta biwakowa, czyli tarp

Jeśli nie nosisz tego na plecach, wybierasz się na biwak autem, waga nie ma większego znaczenia. Wtedy wybór namiotów jest dość duży. Zachęcam do ograniczania wymagań. Zadaj sobie pytanie czy odrobina skroplonej pary wodnej na ściankach jest aż tak uciążliwa żeby wydawać kolejne kilkaset złotych na droższy model.

Spanie w samochodzie.

Temat jest prosty, chociaż oczywiście można go skomplikować. Czy warto? Jeśli planujesz spędzić w aucie długie tygodnie w trasie powinieneś zagłębić się w temat caravaningu. Na kilkudniowy wypad w dwie osoby, wystarczy zwykłe combi w rozłożonymi siedzeniami, ewentualnie można całkowicie zdemontować tylną kanapę. Na tył dajemy materac i pościel, czy śpiwory jak kto woli. Okna warto wyłożyć izolacją z ekranem z folii aluminiowej (np. jak pod panele podłogowe). Taka izolacja ładnie utrzymuje temperaturę a zaciemnienie nie budzi cię z pierwszymi promieniami słońca.

Combi camp

Mycie na biwaku.

Wbrew pozorom można dbać o higienę bez ciągłego dostępu do bieżącej wody. Jest kilka prostych sposobów.

  1. Chusteczki myjące, takie dla niemowląt. Łatwe w użyciu, najprostsze jako awaryjny sposób. Jednak nawet po wytarciu całego ciała pozostaje dziwny dyskomfort.
  2. Tu przede wszystkim warto zaznaczyć jedno: albo nie używasz żadnych sztucznych detergentów, albo używasz specjalnych, biodegradowalnych kosmetyków (ostatnio już dość łatwo dostępne). Minusem takiego rozwiązania jest zwykle temperatura wody, plusem przyjemność z bezpośredniego obcowania z naturą.
  3. Prysznic kempingowy. Czyli zwykle ciemny worek z wodą, który w dzień nagrzewa się w słońcu, a wieczorem wystarczy podwiesić go gdzieś na drzewie. Wersja delux ma pompkę zapewniającą ciśnienie większe niż grawitacyjne. Dla fanów prywatności można zmontować jeszcze kabinę prysznicową np. z karimaty, czy płachty biwakowej. Tutaj też używamy biodegradowalnych detergentów.
  4. Wersja leniwa, czyli branie prysznica kiedy jest możliwość gdzieś na trasie (stacje benzynowe, łaźnie publiczne, kempingi, przyjaźni miejscowi). Rozwiązanie dobre, kiedy ciągle się przemieszczacie i lubicie ludzi.

Prysznic z kabiną dla bardziej wymagających

Jedzenie na biwaku.

Przygotowywanie jedzenia w warunkach biwakowych można sobie wyjątkowo mocno skomplikować, dlatego postaram się napisać jak ogarnąć temat w prosty sposób. Można podejść do tego całkowicie minimalistycznie i założyć żywienie się wyłącznie tym co uda się złapać, czy znaleźć. Moje doświadczenia z tak odważnymi założeniami przywołują jednak w pamięci uczucie głodu, beznadziei, patrzenia na kolegów w kontekście kulinarnym i w ostatecznym efekcie jedzenia herbaty owocowej i zgnitej cebuli. Nie odradzam, po prostu ostrzegam.

Warto pomyśleć, czy zabieranie lodówki zasilanej gazem, czy kuchenki gazowej ma sens przy kilkudniowym wypadzie. Moim zdaniem łatwiej lekko zmodyfikować nawyki, przystosować się do sytuacji, przestawić na jedzenie które łatwo się przechowuje, albo jest łatwo dostępne. Do obróbki termicznej świetnie nadaje się stary garnek postawiony na płaskim kamieniu rozgrzanym w ognisku. Jeśli już kuchenka, to warto pamiętać, że najprostsze rozwiązania są najlepsze. Można zrobić samemu np. z puszki po piwie, lub zaopatrzyć się w niezniszczalną rosyjską kuchenkę na każde płynne paliwo jakie znajdziesz i nie wypijesz. Takie rozwiązania pozwolą ci zagotować wodę nawet gdy skończy ci się gaz, jest niehandlowa niedziela, zachowasz spokój w momencie ogólnonarodowej paniki. Wystarczy trochę paliwa z baku, mocniejszy alkohol, czy dezodorant…

Od jakiegoś czasu jestem fanem jedzenia liofilizowanego. Największy plus jest taki, że nie ucieka. Poza tym to takie normalne jedzenie, tylko pozbawione wody. Jest lekkie i zajmuje mało miejsca , co ważne na trekkingu. Wybór dań jest bardzo duży, łącznie z daniami wegetariańskimi, jakość jest bardzo wysoka, a smak często przewyższa to co znajdziemy w niejednej powiatowej włoskiej restauracji. Trzeba zalać gorącą wodą, zamieszać i poczekać kilka minut. Kosztuje 30-50zł za porcje na dwie osoby. Można też sobie ususzyć samemu na przykład paski wołowiny, czy owoce, co kto lubi.

Kuchnia od kuchni

Ubranie na biwaku.

Niestety znów muszę cię zmartwić. Brak odpowiednich ciuchów to nie jest wymówka. Nie potrzebujesz nic specjalnego. Ma być wygodnie i warstwowo żeby nie zmarznąć. Warto wziąć coś przeciwdeszczowego, ale pomyśl, czy na twoim obozowisku przypadkiem parasol nie będzie wygodniejszy od wypasionej kurtki z goretexem?

 

Gadżety, bajery i wodotryski.

…czyli wszystko co wyciąga do ciebie swoje macki ze sklepowych półek i jest w 90% zupełnie zbędnym balastem.

W dalszym ciągu będę obstawał przy swoim, nie trzeba być Bear’em Grylls’em żeby spędzić kilka dni na dzikim biwaku. Weź tylko praktyczne, sprawdzone i działające sprzęty, adekwatne do terenów w które jedziesz i do sposobu w jaki zamierzasz spędzać czas. Na pewno warto zabrać zapalniczkę, nożyk, kawałek sznurka, metalowy kubeczek, podstawową apteczka, kanister na wodę, latarkę, spray od komarów, krem z filtrem. Wszelkie niezbędniki, piły strunowe, krzesiwa, maczety itd. zostaw w domu na półce z gwiadkami ninja i lassem.

 

Dramaty Nicoli Tesli, czyli jak mieć prąd.

Pomimo faktu, że żyjemy w XXI wieku, latamy w kosmos i rozszczepiamy atomy, naszym głównym źródłem energii jest spalanie surowców naturalnych. Nie chcę tu rozpisywać się o absurdzie tej sytuacji a o tym jak sobie w jej obliczu poradzić.

Przy dłuższych wyjazdach na pewno sprawdzi się dodatkowy, postojowy akumulator do auta, najlepiej żelowy. Można ładować go na stacjach, kempingach, czy też ogniwami słonecznymi. Dla krótszych, kilkudniowych biwaczków wystarczy zwrócić uwagę na racjonalne gospodarowanie ograniczonymi zasobami energii. Znów okazuje się, że nie trzeba nic kupować. Przykro mi.

  1. Jeśli biwakujemy w aucie warto odłączyć oświetlenie wewnętrzne które zapala się automatycznie przy każdym otwarci drzwi.
  2. Rozgałęźnik do gniazda zapalniczki bywa przydatny (jeśli już musisz coś kupić)
  3. Jeśli ładujemy urządzenia na postoju, czy słuchamy muzyki, warto co jakiś czas sprawdzać naładowanie akumulatora (np. włączając na chwilę światła).
  4. Przenośne turystyczne panele słoneczne spokojnie naładują telefon, czy powerbank (jeśli musisz kupić coś co jest dość drogie)
  5. Jeśli nie potrzebujesz kontaktu ze światem, wyłącz telefon, lub ustaw w tryb samolotowy, bateria wytrzyma kilkukrotnie dłużej, umysł odpocznie, znajomi odpoczną, Google odpocznie, świat się nie zawali.

 

Gry i zabawy.

Tu pełna dowolność. Z racji wiadomych ograniczeń, najlepiej sprawdzą się pomysły bez prądu, niezależne od pogody, nie wymagające skomplikowanego sprzętu, a przede wszystkim bezpieczne, bo do ortopedy daleko.

Polecam boule, slakline, frisbee, zośkę, yogę itp. Nie polecam piłki nożnej. Ten sport w naszym narodowym wydaniu powoduje więcej frustracji niż przyjemności.

Warto zabrać coś do czytania, inaczej po kilku dniach w deszczu bez zasięgu, przeczytasz nawet instrukcję obsługi swojego auta , choćby nawet w oryginale, po szwedzku.

Boule

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czy to legalne?

Oczywiście, że nie. Nie można biwakować w lasach poza miejscami wyznaczonymi przez właściciela lasu. Nie można biwakować w rezerwatach, czy na plażach. Nie można też biwakować na prywatnych terenach bez zgody właściciela. Można założyć, że nigdzie nie można biwakować dopóki komuś nie zapłacisz.
Ja do niczego złego nie namawiam a wszelkie ewentualne niejasności będą do wyjaśnienia pomiędzy Tobą a lokalnym aparatem represji.

Cokolwiek zrobisz, warto żebyś pamiętał:

  1. Nie niszczymy środowiska naturalnego, nie płoszymy zwierząt, nie palimy żywych roślin.
  2. Wszystkie śmieci zabieramy ze sobą.
  3. Na biwaku używamy tylko biodegradowalnych detergentów.
  4. Jeśli przyjechałeś autem, nie włączaj silnika na postoju.
  5. Wyślij komuś swoją lokalizację, melduj się raz na jakiś czas.
  6. Jesteś tu żeby odpocząć od cywilizacji. Wtop się w otoczenie, oglądaj chmury, słuchaj śpiewu ptaków.

Na koniec krótki film z leniwego biwaczku w słowackich górach. Właśnie takich chwil życzę wszystkim spragnionym prostego kontaktu z naturą.