Saragossa ciąg dalszy: corrida – no me encanta nada…

Posted by

Wpis o Saragossie miał być jeden ale w końcu postanowiłam poświęcić corridzie osobny post.

Pewnego popołudnia zwiedzając miasto trafiłam na ciekawy budynek. Pierwsze skojarzenie – muzeum albo ewentualnie centrum handlowe 🙂 Zaciekawiona podeszłam bliżej z zamiarem zwiedzenia obiektu od środka ale wszystkie wejścia były pozamykane. Ciekawa sprawa skoro ze środka wydobywał się gwar i parking obok był wypełniony samochodami po brzegi.

Nagle jedne z drzwi się otworzyły a więc zerknęłam do środka. Przy wejściu stał pan kasjer a para ludzi, ojciec z synem, akurat szykowali się do wyjścia. Zagadnęłam więc pana kasjera czy mogę wejść, a on na to czy mam bilet. Żadnego biletu oczywiście nie miałam ale z ratunkiem pospieszył mi facet chcący wyjść – wcisnął mi do ręki jakiś bilet mówiąc że jego żona nie dotarła i ma jeden na zbyciu. Para wyszła a kasjer szybko wepchnął mnie do środka po czym zaraz za mną zamknął drzwi. Wszystko toczyło się tak szybko, że oszołomiona nawet nie spojrzałam na przepustkę.

zaragoza5

Budynek corridy na Plaza de los Toros

Przeszłam kawałek jakimś korytarzem czując się jak na meczu w katowickim spodku – gwar ludzki narastał, stały kramy z colą i kiełbaskami. W końcu przyszło oświecenie i spojrzałam na bilet – nie mogłam uwierzyć w to co widzę – wejściówka na corridę! I to nie byle jaka wejściówka bo na 250 rocznicę corridy w Zaragozie! Niemniej jednak – ja i patrzenie na krwawe jatki, gorszego połączenia nie można sobie wyobrazić…

Odwróciłam się na pięcie z zamiarem jak najszybszego wyjścia z budynku. Ale przystanęłam i zaczęłam się zastanawiać. Zapewne to jeden jedyny raz kiedy jestem na corridzie, gdyby nie przypadek, sama nigdy bym tu nie trafiła. Mawiają że raz się żyje… W końcu ciekawość zwyciężyła i weszłam po schodach do amfiteatru. Większość miejsc była zajętych, widownia wypełniona prawie po brzegi. Dotarłam do swojego miejsca z biletu i usiadłam na kamiennej posadzce bez oparć. Wzorem wszystkim dookoła podłożyłam jakąś gazetę pod siedzenie 🙂 Swoją drogą klimat jak z Gladiatora…

No i się zaczęło. Corrida to naprawdę okrutna sprawa. Spektakl polega na tym, że torreador wbija bykowi kilka spejalnych sztanc i po prostu męczy go aż ten padnie. Do tego muzyka, super wytresowane konie podrygujące w rytm muzyki i klaszczących ludzi, no i ten klimat… Ludzie gwizdali przy każdej ciekawszej akcji, każde wbicie sztancy wywoływało aplauz i poruszenie. Szczerze powiedziawszy na początku w ogóle nie mogłam na to patrzeć i odwracałam wzrok a tymczasem ludzie wiwatowali i cieszyli się przy każdym „udanym” ataku na byka. No nic, chciałam zostać to mam.

Tutaj link do filmiku który nagrałam telefonem gdyby ktoś był naprawdę ciekaw: https://www.youtube.com/watch?v=lgESS-QShhY&feature=youtu.be

20141013_190216

 

nnjj

W pewnym momencie gdy jeden z byków już ledwo zipał, ludzie nagle wstali i zaczęli wymachiwać białymi chusteczkami. Cały amfiteatr wypełnił się głośnymi gwizdami i wołaniami. Widownia zwróciła się… w moim kierunku. Okazało się że nade mną w loży siedziała jakaś tam ważna persona i ludzie przez to chcieli podkreślić jej obecność (?). Po tym chwili wszystko wróciło do normy – ludzie usiedli a torreador wrócił do swojej roboty.

nnjj

20141013_191327

Po tym jak byk padał, na środek wbiegała specjalna ekipa która podpinała nieżywe zwięrzę do dziwnego zaprzęgu składającego się z dwóch rosłych koni. W ten sposób wywlekali szybko eks-byka poza scenę. W głowie znowu migawki z Gladiatora.

finish

No i po byku…

Rozmawiałam o całej tej okrutnej tradycji z koleżanką, rodowitą mieszkanką Saragossy. Mięso z byków z corridy jest podobno rarytasem i zawsze jest wyprzedane już na parę miesięcy przed wydarzeniem i to po niemałych cenach. Na corridę trafia specjalna odmiana wytrzymałych byków, tzw. toros bravos (bravo to znaczy odważny). Do tego byki są zawzięte i dość agresywne. Podobno toros bravos przed corridą są hodowane w bardzo dobrych warunkach, mają ogromną przestrzeń, odpowiednią ilość samic, dba się o ich „dietę” itd. A więc podsumowując dla otarcia łez 😉 – byki mają się całe życie naprawdę dobrze, jedynie końcówka ich żywota jest wyjątkowo niefajna i w sumie trudno się pogodzić z faktem, że kogoś może kręcić oglądanie takiej masakry. Swoją drogą ciekawa sprawa że w XXI wieku w „cywilizowanej” Hiszpanii dalej kultywuje się w ten sposób tradycję a toreadorzy to prawdziwe gwiazdy (widziałam – po wyjściu z corridy ludzie nieśli toreadora na rękach).

Co sądzicie o tym dyskusyjnym temacie?